#sprzataniemigusiem

Ostatnio mało się tu udzielałam…zaczęłam mieć sporo przemyśleń dotyczących tracenia czasu na sprzątanie. Pewnie zauważyliście, że większość osób które odnoszą w życiu sukces wypowiadają się, że sprzątanie to strata czasu, że najważniejsza jest umiejętność ustawienia priorytetów – czyli tego co  w perspektywie 5-10 lat jest dla nas najważniejsze. Pomyślcie sami, czytając 2 strony dziennie książek które Was rozwijają, za 5 lat będziecie specjalistami! Trenując 30 minut dziennie za rok będziecie wyglądać tak jak chcieliście:) A co ze sprzątaniem? Co Wam to da, że codziennie będziecie poświęcać temu kilka godzin? Poza tym jak można tyle czasu poświęcać na robienie rzeczy, które za chwile i tak się ubrudzą…i to tak bez końca!

Doszłam do wniosku: sprzątanie zabiera mój cenny czas, który mogłabym poświęcić na rozwój, budowanie marki, tworzenie produktów on-line itp. Wszystko co wymieniłam rozwija, a sprzątanie….? Co ono daje oprócz tego, że mamy czysto, że rodzina nie narzeka i że gości można zaprosić? No co my z tego mamy w perspektywie długich lat życia? Ano właśnie…nic….wspomnienia porządku w domu i tyle.

Dlatego właśnie zaczęłam mieć kryzys.. I to spory, ponieważ do tej pory duża część mojego życia kręciła się wokół sprzątania właśnie. Te z Was, które nie wiedzą: przez ponad 7 lat w każdej przerwie wakacyjnej pomiędzy nauką, wyjeżdżałam za granicę na kilka miesięcy m.in. właśnie żeby sprzątać:) Wyjazdy były zawsze z tą samą rodziną. Wakacje spędzaliśmy w różnych miejscach na świecie a ja byłam potrzebna do tego, żeby oni mogli spędzić… idealny urlop:) W ten sposób sprzątałam;P m.in 4x w USA (Miami, Nowy Jork, Key West, samochodowy road trip nad wschodnim wybrzeżem), Izrael, Londyn, Paryż, do tego Austria, Grecja. To czym się zajmowałam było wielotematyczne: organizowałam wycieczki, zajmowałam się dziećmi, zakupami, nadzorowałam pracę innych (Pan Złota Rączka, sprzątaczka, kucharka). Oczywiście to właśnie sprzątanie było moim kluczowym obowiązkiem. Natomiast dla mnie cel tych wyjazdów był taki, żeby rodzina spędziła niezapomniane wakacje w willach wysprzątanych jak na serialach brazylijskich;) Drugim priorytetem był dla mnie wypoczynek rodziców, dlatego jak trzeba było to pływałam kilka godzin w oceanie z dzieciakami, albo organizowałam wyjazd na łodzie na cały dzień i robiłam kanapki i prowiant na wycieczkę w której oczywiście też uczestniczyłam żeby wszystkiego dopilnować i zająć się dziećmi. Po co to wszystko piszę? Żeby pokazać, że stałam się fachowcem w…organizowaniu przestrzeni swojej i innych w tak dopracowany sposób, że 5 osób nie potrafiło nabrudzić bo byłam szybsza w ogarnianiu:)

Tak więc sprzątanie to strata czasu, ale odpoczynek w wysprzątanym miejscu to rarytas i marzenie wielu. I tu dochodzimy do źródła. Czy jest sens w ogóle dbać o porządek?A szczególnie jeśli dla niego poświęca się realizację siebie i swoich marzeń? Odpowiedź na tak zadane pytanie brzmi: NIE! Tylko jest małe ale.. sęk w tym, że ja lubię mieć w domu czysto.. ale nie kosztem mojego życia! Niekoniecznie lubię sprzątać ale nie przepadam za brudem..no i co z tym fantem zrobić?! Tak jak wspomniałam temat sprzątania znam od podszewki. Z racji, że większość moich autorytetów jest zdania, że trzeba odpuścić sprzątanie na rzecz rozwoju, posłucham ich. Skoro zaszli tak daleko to muszą mieć rację.

Dlatego od teraz ograniczam czas na sprzątanie do minimum. I to właśnie jest mój nowy pomysł:) Sprzątanie migusiem! Zamiast poddać się i żyć w bałaganie ale spełniona zawodowo…nie odpuszczę i postaram się znaleźć jak najszybszy sposób na ogarnięcie brudów a resztę czasu poświęcić na realizację swoich Pasji i Celów:) Myślę, ze jest nas tu więcej, dlatego mam nadzieję że uda mi się pomóc nie tylko sobie:)

Co powiecie na cykl łatwych do wprowadzenia działań sprzątaniowych, które nie zjadają naszego czasu? Gdyby tak dana czynność wymagała od nas minuty zaangażowania? Gdyby sprzątanie było tak proste jak zrobienie kawy? W 5-10 minut dziennie będziemy ogarniać przestrzeń wokół. Jestem przekonana, że to wystarczy! To czego przez te lata się nauczyłam podróżując po świecie chciałabym teraz przekazać Wam w formie krótkich ‚tipów’ – bo nie wiem czy znajdziecie kogoś kto tyle czasu spędził na tym żeby kreatywnie i szybko ogarniać przestrzeń wokół:) No to zaczynamy! 3 ‚tipy’ na dzisiaj:

#sprzataniemigusiem

  1. Jak czekasz na wodę na kawę to zetrzyj blat
  2. Otwórz zmywarkę niech się wysuszy samo
  3. Zalej ubikacje płynem i wyjdź

Te czynności nie zajmą nawet 5 minut. O co w tym chodzi?

  1. Jak czekasz aż woda się zagotuje na kawę to zazwyczaj trwa to kilkadziesiąt sekund. Ten czas bardzo się dłuży, więc zazwyczaj przytupujesz nóżką z niecierpliwością. Proponuje Ci żebyś wrzuciła wszystko do zlewu i przetarła mokrą ścierką blat (ja przed włożeniem rzeczy do zmywarki opłukuje je w kranie z grubszych brudów żeby nie musieć tak często myć samej zmywarki). Rzeczy w zlewie będą czekały na kolejną kawę;P a ty w kilkadziesiąt sekund stworzysz czystą przestrzeń do przygotowania kolejnego posiłku.
  2. Otwórz zmywarkę niech się wysuszy samo. Zazwyczaj puszczam zmywarkę na noc, rano otwieram na godzinę, potem wypakowuje i potem przez cały dzień ją dopakowuje. Rano podchodzę i tylko ją otwieram, wysuwam do połowy dolną półkę i zostawiam tak do wyschnięcia. Zaznaczę że moje dziecko jest już po etapie fascynacji i wchodzenia do zmywarki także drzwiczki są bezpieczne. Ale wracając do tematu: jak otworzysz zmywarkę i zostawisz tak rzeczy do wysuszenia to nie musisz potem przy wyciąganiu ich wycierać. Przy okazji taka otwarta pełna czystych naczyń zmywarka zachęca domowników do podjęcia działań;P. Zwróć tylko uwagę czy czasem jakiś pojemnik się nie przekręcił i nie stoi w nim woda – jeśli tak, to wylej;)
  3. Zalej ubikacje płynem i wyjdź – nie zawsze jest czas na gruntowne sprzątanie toalety. A dzieci pakują ręce wszędzie. Mój patent na to żeby szybko ją sprzątnąć to podzielenie mycia samej toalety na kilka etapów i pierwszym z nich jest właśnie zalanie jej płynem , zamknięcie klapy i wyjście z łazienki:) Samo zadanie zajmuje kilka sekund i nie zdąży Cię zniechęcić do podjęcia działania. Jak już zaczęłaś, to łatwiej Ci później jak zachce Ci się siku wrócić i przetrzeć toaletę szczotką. A nawet jeśli stwierdzisz że Ci się nie chce to i tak płyn już swoje zrobił i bez Twojego działania też toaleta będzie lepiej wyglądała:) Czyli mamy coś sprzątnięte nawet jeśli się nie udało nic więcej zrobić poza zalaniem płynem. Mi czasem dopiero przy trzecim podejściu udaje się umyć toaletę.

Jutro ciąg dalszy, dacie znać jak Wam się podoba pomysł no i jak Wam dziś poszło?

Do usłyszenia wkrótce:)

Logo FV

Jeden komentarz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *