#sprzataniemigusiem pt. NIE RÓB TEGO

Ok, może to nie jest normalne podejście, ale Kobieta kreatywna musi sobie w życiu radzić:) Dlatego nie prasuj, zdejmij firanki i przestań zużywać wszystkie czyste naczynia tylko dlatego, że nie chce Ci się opłukać kubka;) No to po kolei:

#sprzataniemigusiem-3

#1 Nie prasuj – układaj. Nawet jeśli lubisz prasować, spróbuj odpuścić. Nie rób tego szczególnie dla samego robienia. Takie przeświadczenie, że trzeba prasować daje nam poczucie że jesteśmy ważne, niezastąpione, cały czas potrzebne…albo mega nie lubiące prania i ciuchów ;P Ale tak całkiem serio, zbierasz je pieczołowicie kilka tygodni, żeby nabrało pokaźnych rozmiarów. I nie ważne czy są tam ciuchy dziecięce, koszule, sukienki czy ręczniki. Nieważne, że 90% z tych rzeczy nie muszą widzieć żelazka. Wszystko odkładasz na jedną kupkę żeby potem przy prasowaniu szybciej ubywało a ty żebyś miała poczucie ogromu zrobionej pracy…tylko my tu o Twój czas wolny walczymy. Także od początku: Kluczem do sukcesu jest tutaj rozwieszanie prania: wyciągaj je niezwłocznie po tym jak się skończy prać, żeby nie leżało i się nie gniotło pod swoim ciężarem (wtedy będzie mniej pomięte). Następnie przed rozwieszeniem zawsze mocno strzepnij, odwróć na prawą stronę i lekko rozciągnij. Moja koleżanka z Paryża nie miała możliwości prasowania i nauczyła mnie jak sobie bez niego radzić nawet przy bardzo ‚mięcio-skłonnych;P’ materiałach. Jak ściągasz pranie z suszarki, to od razu je układaj i wkładaj do odpowiedniej półki. Nie rzucaj na jedną wielką stertę, do której nie będziesz miała ochoty się dobrać. Lepiej złóż na cztery (na pół i jeszcze raz na pół) i włóż do odpowiedniej półki (męża, twojej, dziecka). Dużo łatwiej Ci będzie podjeść któregoś dnia i np. posegregować pranie w szufladzie na długi/krótki rękaw itp niż zabrać się za całą stertę. Zobacz na ile części podzieliłam zrobienie prania (a jeszcze nic nie wspomniałam o jego segregowaniu przed włożeniem do pralki!)

Podsumowując nie narzucaj sobie całego procesu od A do Z w jednym dniu, bo zejdzie Ci z tym bardzo długo i skutecznie Cię wyczerpie. Rób zasadę bardzo małych kroków, dzięki którym ruszysz z miejsca, choćby o milimetr:) I jeszcze mały insight odnośnie częstotliwości: ja pranie robię 2x w tyg. plus grubsze tematy co drugi weekend (pościele, koce, rzeczy sezonowe itp). Mam również WYJĄTEK: otóż 1-2 razy w miesiącu piorę oraz prasuje 5-10 koszul męskich(!) That’s it. To jedyny wyjątek, który i tak potwierdza regułę: NIE PRASUJ:)  PS. Polecam zaopatrzyć się (znaczy męża) w min. 5 koszul żeby pranie było max. raz na 1 tydzień (koszule warto prać osobno i to jeszcze z podziałem na kolor;P). Rozumiem jeśli odezwą się głosy Kobiece, które nie prasują mężom bo oni robią to sami – i super:) To też jest ekstra, u nas podział jest świadomie ustalony, ja za to nie odkurzam bo nie lubię;P

#2 Ściągnij firanki same herezje, pomyślicie, ale co tam – dzisiaj postanowiłam lecieć z grubej rury:) punkt 2 wynika przede wszystkim z punktu pierwszego – czyli ograniczamy maksymalnie ilość ewentualnych ‚okazji’ do prasowania ale i okazji do sprzątania. Wg mnie firanki to największy zjadacz czasu, bo jak się za nie człowiek weźmie, to schodzi cały dzień. Dodatkowo mało kto pierze je częściej niż 2 razy w roku, przez co są one większość czasu zakurzone. Podsumowując: ściąganie, namaczanie, wybielanie, pranie, suszenie, prasowanie i wieszanie firanek – tyle rzeczy możesz przestać robić, wystarczy tylko zamienić firanki/zasłony na rolety naokienne;) Kolejny etap jak je czyścić będzie dla wtajemniczonych;) PS. Oczywiście nie musisz w 100% rezygnować ze wszystkich zasłon (np. w sypialni) ale chciałabym żebyś spojrzała realnie na to co teraz robisz i z czego możesz zrezygnować, żeby zyskać więcej czasu na realizację siebie.

#3 Pij z jednego kubka – picie z jednego naczynia wprowadza nas w bardzo fajny nawyk sprzątania po sobie. Rano zielona herbatka, potem kawka, woda, herbatka czerwona, jeszcze jedna kawka i na wieczór miętka – to jest takie moje standardowe zestawienie w ciągu dnia. I naliczyłam w nim 6 o kubków:) Wiem, że niektórzy mają zmywarkę (ja też) natomiast nie widzę sensu zużywania wszystkich naczyń do picia przed popołudniem. Dlaczego? Bo mąż wróci i też będzie chciał się napić i w pośpiechu trzeba będzie czegoś szukać, albo mnie goście odwiedzą i nie będę miała w czym im podać herbaty? Poza tym ja ja z tym jednym moim kubkiem pójdę do kranu, to zauważę tam stertę z wczorajszego sprzątania blatu o tu:  http://magdalenakwiatek.pl/sprzataniemigusiem/ i przy okazji załaduje te rzeczy do zmywarki;) Tak naprawdę w tej zasadzie chodzi o nauczenie się umiejętności zapobiegania tworzenia bałaganu i umiejętności wybiegania myślami w przyszłość (przykład z gośćmi). Nie chodzi o to, żebyś za każdym razem musiała tracić czas przy kranie i zużywać hektolitry wody. Czasem bardziej opłaca się włożyć ten kubek do zmywarki. Chodzi tylko o to, że bałagan najczęściej powstaje z takiego podejścia, że ‚później się zrobi’. Zmieńmy podejście ‚później’ na podejście ‚teraz’ w 80% przypadków a zauważymy znaczną poprawę jakości czystości w naszych domach.

Dajcie znać czy udało Wam się wykonać którąś czynność z wczoraj?

Wspaniałego dnia Wam życzę,

Flower POwer

Logo FV

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *