Co jest nie tak z tym myciem okien?

A: „Nienawidzę myć okien”

Ja: „Ale robiłam na ten temat wpis na blogu, nie pomogło”?

A: „Tak, ale nadal nienawidzę”

Ja: „Czemu? Co Ci w myciu okien najbardziej przeszkadza? Co Cię tak denerwuje”?

I tu usłyszałam litanię: brudna woda kapiąca ze ściągaczki na wszystkie meble, czarne uszczelki zostawiają ślady na ścierkach, smugi nieważne jak długo się poleruje i czyści..nawet nie pomyślałam, że okna mogą Wam sprawiać tyle problemu! Powiem szczerze, że gdybym musiała się z tym zmagać, to pewnie też myłabym okna max. 4 razy w roku (dla niewtajemniczonych myje średnio raz na 1-2 tyg;-)

Ok to do rzeczy, jakie są moje patenty na te problemy?

  1. Brudna woda kapiąca ze ściągaczki – zacznijmy od tego że mam ścierkę, którą na mokro zmywam okna, wiaderko z ciepłą wodą plus szampon. I jedziemy. Zmywam wilgotną ścierką okno raz, lub dwa, lub trzy razy – w zależności od zabrudzenia. Tu nie ma prawa nic kapać na meble/podłogę, ponieważ ścierka jest wilgotna, mokra ale wykręcona. Dopiero, jak widzę że zmyłam cały brud, to biorę ściągaczkę! Nie wcześniej:) Nie ściągamy wody ściągaczką jak ona jest jeszcze brudna – to znaczy że smugi na bank będą bo okno nie jest jeszcze domyte. Czasem jak mała wyjeździ mi okno rączkami i są tłuste ślady, to na sam koniec przed ściągaczką spryskam szybę płynem do mycia szyb i mokrą ściereczką rozprowadzę ten płyn po całej szybie. Wtedy problem tłustych plam znika sam;)) Żeby woda (już czysta:) nie kapała na podłogę czy meble, rozkładam pod oknem papierowy ręcznik natomiast w ręce trzymam ścierkę (tą mokrą którą myłam okno) i każdorazowo wycieram w nią ściągaczkę po jednym przejechaniu od góry do dołu po szybie
  2. Czarne uszczelki zostawiają ślad na ścierkach – tak było jest i będzie:) Dlatego ja mam na to inny sposób. Wzięłam jedną płachtę bawełny (może być stare prześcieradło lub podkoszulek)i pocięłam na ścierki. Ślady po uszczelkach nie mają znaczenia – zawsze będą więc po co z nimi walczyć:) Te ścierki używam tylko do mycia okien i nie zastanawiam się co goście sobie o mnie pomyślą jak zobaczą takie ‚zabrudzone’ materiały domowego użytku (a przecież czyste bo wyprane). Dodatkowy atut osobnych ścierek: mam wszystko gotowe w jedynym miejscu do mycia okien i dlatego dużo łatwiej jest mi się za zabrać za ich mycie. Mam 20 minut? Starczy na 3 okna:) Wyciągam jedno wiaderko z całym asortymentem i działam:) Nie ukrywam, że grzebanie w półce z płynami, szukanie odpowiednich ścierek może skutecznie zniechęcić do mycia okien
  3. Smugi na oknach, nieważne ile się poleruje – najważniejsza zasada, to nie myj okien w słońcu. Przez szybsze wysychanie wody na szybie (nawet tej t idealnie domytej) nie ma szans żeby nie było smug. Baa, nawet taki wyjadacz okienny jak ja mam z tym problem ;P jak się nieraz skuszę żeby umyć okna w słońcu bo tak dobrze widać brud – polegam jak długa:) Muszę później powtarzać mycie na następny dzień  bo mnie trafia;P Ważne też, żeby dokładnie umyć okna przed polerowaniem. Ścierka którą myjemy musi być czysta żeby przejść do następnego etapu. Co jeszcze? Ścierka bawełniana, którą wycieramy okno musi być w miarę sucha. Dlatego piszę że dobrze mieć ich z 4-5 sztuk na mieszkanie trzypokojowe. Wówczas wymieniamy je jak są lekko wilgotne. Najlepiej zużyć je wszystkie żeby móc puścić później pralkę ze ścierkami i np dywanikiem z ziemi lub adidasami:) lub innymi rzeczami gorszego sortu;)

No i co, pomogło? Łatwiej jest? Dajcie znać czy w ten weekend coś umyłyście:) Ja chyba strzelę jeszcze dzisiaj okno w sypialni – to ze zdjęcia;)

20160623_110743(1)

4 komentarze

  1. jejku, żadnych zbędnych ściągaczek, mój mąż od kolegi, otrzymał świetny patent na mycie okien, woda z płynem do płukania tkanin, na mokro, następnie papierowym ręcznikiem na sucho i okna umyte w 5 minut, czyste, błyszczące 🙂 zresztą odkąd dowiedział się o tym sposobie, to On teraz myje okna w całym domu. Uwielbiam 🙂

    1. Marlena to też jest super patent, płyn do płukania działa tak jak szampon:) Jedynie co, to zawsze trzeba mieć zapas ręczników kuchennych i schodzi ich trochę. Ja po latach zdecydowałam się jednak na ścierki – ale Twoją metodę również polecam gorąco:))

  2. Wow, toż to wyższa szkoły jazdy… przyznam, że kiedys się skusiłam i kupiłam zestaw Karcher do mycia okien… użyłam może 2 razy… fakt szybko i wygodnie ale przy ilosci moich okien urzadzenie sie wyladowywuje i nagle w srodku roboty zonk . .. w domu mam wyłącznie okna balkonowe tzw porte-fenetre (5 podwójnych i jedna polowka) czyli zero parapetów, na górze z kolei jedno balkonowe podwójne i 7 okien dachowych – z systematycznym myciem tych ostatnich dałam sobie spokój bo po jednym nawet ,,kapusniaczku” efektów mycia nie widać. … ale do meritum… kiedy na świat przyszedl mój syn kilka razy skorzystałam z pomocy Pani sprzątającej, która mi te okna wypucowala… po czym doszłam do wniosku iż szkoda mi kasy… od ponad pół roku myje okna sama ale nie bawię się w scigaczki, sciereczki, wiaderka czy miednice. .. używam wyłącznie preparatów do mycia okien tzw spryskiwaczy i ręcznika papierowego… wiem, wiem, wiem, mało ekologicznie ale szybko (cały dół ogarniam w 1,5 godz, akurat jak Młody jest na drzemce + 20 min jego pokoj), bez kapiacej wody i z super efektem:) a gumy / uszczelki – moze u nas az tak sie brudza ale przy systematycznym myciu zbyt bardzo mi zycia i mycia nie zatruwaja…..a i fakt nigdy nie w pełnym słońcu! !!! Pozdrawiam:)

    1. Aga też super system, ja osobiście stosuje twój sposób na wsi, lub jak wynajmowałam mieszkanie na poddaszu – także również super metoda:) Teraz nie chce mi się tyle ręczników kupować i ściągaczka przyspiesza trochę pracę, ale nie jest to ogromna różnica. Odnośnie karchera to też uważam, że za duża ilość sprzętów czasem utrudnia sprzątanie – no bo takie wyładowane baterie potrafią przerwać robotę skutecznie. Dziękuję za wpis! Bardzo mi się podoba:))

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *